15 maj 2011

I klakson! Klakson!

Ha kuźwa! Czas na nowy post.
Wczoraj wyjechałem z Grybowa nach Danzig, przerwa w podróży pod Warszawą i dziś rano ruszam dalej na Ostródę, Elbląg i Gdańsk. Znam te trasę. W ogóle, dużo ostatnio jeżdżę, tu tam i siam. I mam swoje małe hobby, mój mały sekret... Uwielbiam trąbić na dziewczęta idące drogą. Pasjami uwielbiam. Wiem, może to lekko wieśniackie hobby ale co mi tam - to zdziwienia kiedy słyszą klakson!

Jedziesz brachu sobie drogą, nie autostradą albo szybkiego ruchu, ale zwyczajną, tzw "żółtą"... Jedziesz, wiosna dookoła, kwiatki kwitną, ptaki drą ryje... Na drodze - jak to na drodze: kilka tirów do wyminięcia, roześmiany pan traktorzysta pociągający browar w kabinie pomacha ci wesoło, czasem trafi się furmanka wycieczkowa zaprzęgnięta w nasza szkapę - ot i lokalny farmer wraz z cała rodziną kartofle jedzie na ojcowiźnie sadzić, babom łydki bieleją w polu... Sielanka. Jedziesz, palisz szluga, w radio "Ace piorun Dece" wymiata. I nagle patrzysz, a tu idzie, wysoka(jakoś rzadziej niskie laski spacerują przy drodze), zgrabna, wszystko się kołysze, krok leniwy, sukienka w groszki, włos wiatrem targany... Ech i jak tu nie zatrąbić!

Ale należ to zrobić profesjonalnie, żadnej amatorki, nie nie. Generalnie akcje użycia klaksonu na obiekcie niewieścim idącym drogą można podzielić na dwie kategorie: od przodu i od tyłu. Osobiście preferuję te "od tyłu", to tak jak oglądać jaguary w ich naturalnym środowisku. Całkowity brak wdzięku dodanego, 100% naturalnej kobiecości, i makijaż cię nie rozprasza. Zauważasz obiekt, delikatnie zwalniasz, przez następne kilkaset metrów możesz śmiało delektować się wdziękami, miękkim krokiem i nieświadomością twojej obecności. Normalnie - safari! Około stu metrów od celu zwalniasz jeszczę troszkę - wiadomo - musisz mieć czas na dokonanie ekspertyzy tez od przodu... Zwalniasz... I kurwa Klakson! Dziewczę podrywa głowę szuka wzrokiem twojego spojrzenia jakby chciała zapytać "To na mnie trąbisz przyjacielu?", ale po chwili lekko czerwieniejąc spuszcza oczy. Uwielbiam takie akcje, kocham takie dziewczyny. Naturalnie zdarzają się czasem tragiczne pomyłki ale wtedy, no cóż - marchewka jest ponoć dobra na oczy, jedz więcej marchwi.

Od przodu zaś jest trochę inaczej. Już z daleka widzisz czy warto w ogóle zwalniać, a i ona też swoim sokolim wzrokiem i kobiecą intuicją wychwytuje twoje zainteresowanie. Nagle jej krok staje się bardziej sprężysty, wysuwa dekolt lekko do przodu, filuternie mruży oczy, i czeka na to abyś nacisnął klakson. Damy nie wolno zawieść. Trąbisz. Ona śmieje się wesoło. Zawsze mam ochotę ożenić się z taką dziewczyną.

W ogóle to zawsze kiedy nachodzi mnie refleksja, że jednak zachowuję się jak zwyczajny burak to pocieszam sie tym iż może to moje trąbienie ma jakieś dobre skutki. Socjologiczne i terapeutyczne. Po pierwsze, na pewno podnoszę procent zadowolonych ze swojej urody panien(18-30 lat) w miejscowościach do dziesięciu tysięcy mieszkańców. Po drugie, a może ona właśnie wracała od swojego byłego już chłopaka, np Ryśka, syna mechanika z sąsiedniej wioski co to i traktor i "golfa dwójkę" umie naprawić i chciała z nim nad potok iść pooglądać jak okonie skaczą w tarle. A tu zachodzi do warsztatu i widzi że na kanale Maryśka co to mieszka dwie wioski dalej i co na ostatniem festynie połowie kapeli dupy dała. I wraca smutne to dziewczę do domu, niosąc to brzemię zawiedzionych nadziei i nienawiść do wszystkich mechaników świata tego, i żali się w duchu że tak się wyszykowała a Rysiu takie lafiryndzie cycki woli miętolić. A tu ja akurat trąbie i robi się jej lżej na duchu, i wie że jednak ktoś jej urodę i szyk potrafi zauważyć. Tak moi drodzy...

Dobra, kończę czas sie zbierać do jazdy. Zdradzę wam moje sekretne pragnienie: chciałbym mieć klakson z takim pierdolnięciem żeby sukienki podwiewało!

Bajo.


Ps. Zdjęcia pochodzą z trasy Legionowo - Nowy Dwór Mazowiecki, ale na Bułgarki nie trąbię bo są w pracy i nie chcę ich rozpraszać.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

A może by tak podkręcić bułgarski PKB?