8 lut 2012

Seriale

"Nasze ulubione seriale" - pierwsza myśl - Ja jebię, wyjdzie jaki jestem stary! No ale trudno Venus mnie zaprosiła a wielkiej matce się nie odmawia, oj nie:) Martwię się tylko tym, że nie znam aż tylu blogerów żeby pięcioro z nich zaprosić do takiej zabawy. Myślę jednak że Justynides i Theodoros mi nie odmówią. A teraz, bez naciągania wierszówki.
Jedziem!


M*A*S*H

Wyśmienity serial. Jeszcze nigdy(i nigdy potem) koszarowy humor nie był podany tak wytrawnie i z taką elegancją i wyczuciem(i dawką ciepła). Doktor House, modelowy socjopatyczny protagonista, wzór wszystkich "kulejących, niedostosowanych społecznie ale genialnie uzdolnionych" bohaterów królujących obecnie na naszych ekranach - on to się może schować. Sokole Oko Pierce i jego ekipa, pod "światłym" dowództwem pułkownika Henrego Blake'a sprawi że załoga najpopularniejszego serialu medycznego XXIw wyda Wam się bandą bałwanów, niemających pojęcia o zabawie(nie wiesz jak się pędzi gin w szpitalu wojskowym, trzy mile od linii frontu - nie wiesz jak się bawić!), zimnych i pruderyjnych pętaków. Nic dodać nic ująć. Naprawdę przekonajcie się sami, wszystkie sezony są tylko dwa kliknięcia stąd(ACTA-sracta! Torrent power bicz!). Bonusowo piosenka Simon and Garfunkel, o bezbolesnym samobójstwie, to genialny kawałek. Był jeszcze(a chyba nawet wcześniej) film pełnometrażowy z Kifferem Sutherlandem zamiast Alana Aldy w roli HawkEye'a - też polecam.

                        

No teraz coś z naszych czasów:)

Rzym

Nie wierzę że ktoś jeszcze nie widział "Rzymu". Kiedy dostałem w swoje łapy płytkę z wszystkimi odcinkami, zrobiłem tylko dwie rzeczy: wysłałem moją dziewczynę na obóz w Bieszczady(no kurwa ileż można odpowiadać na pytania w stylu - A kto to jest ten w todze z czerwonym paskiem?) i wylosowałem ulotkę pizzerii która miała mi zapewnić catering na dwa najbliższe dni. Nie było mnie przez następne 24 godziny, byłem w Wiecznym Mieście i okolicach, w Egipcie i na Bliskim Wschodzie, walczyłem za Cezara, za Antoniusza i rżnąłem Kleopatrę. Niestety, kurwa, robią po siedemnaście serii "Supernatural" i "Smallville", a nie potrafią(Oni - HBO) dokręcić chociażby jeszcze jednego odcinka. Błagam!
A akcją z dziewczyną skończyła się inwestycją siedemnastu złotych w test ciążowy i rozstaniem.

I dalej.

Mad Men

Amerykanie to wiedzą jak robić seriale. W życiu nie widziałem serialu, ba filmu kręconego z taka dokładnością o detale historyczne i kulturowe(no może wspomniany Rzym i film "Szpieg" oparty o powieść le Carre'a). Tak naprawdę jest to opowieść o Ameryce. O american dream, czarni są tylko windziarzami, kobiety sekretarkami, model rodziny to 2+2, gdzie mąż utrzymuje dom a żona ma zająć się dziećmi i pięknie wyglądać. I papierosy, "jeszcze" nie są trujące. Biznes reklamowy się kręci, i nagle...
Nic. Żadnej rewolucji. Wszystkie zmiany obyczajowe odbywają się w tle losów głównego bohatera, Dona Drapera, dyrektora kreatywnego jednej z wielu agencji reklamowych na Madison Avenue w Nowym Jorku. Don ma swoje tajemnice, kochanki i wrogów ale najważniejsza akcja serialu dzieje się po cichu w tle. Zmiany obyczajowe, emancypacja kobieta,postępujące równouprawnienie czarnych, kontrkultura, to wszystko na drugim planie. Trochę wiedzy historycznej o Stanach przyda się oglądającym ale i bez tego można zasmakować finezji twórców serii. Naprawdę polecam. Przy okazji świetna opowieść o tym jak wykuwała się nowoczesna reklama...

Na koniec perełka. Wisienka na torcie. Laska w autobusie(i to od pięknej nieznajomej).

Firefly

Trzy K - kosmos, kowboje, konferderacja. Ballada o domku na prerii, a sory o statku kosmicznym i jego załodze złożonej z róznej maści wyjetych z pod prawa albo nie godzących się z tym prawem(albo i tak i tak) postaci. Serial naładowany pragnieniem wolności i niezależności, sporą dozą ciepła i humoru. Pewnie dlatego go zamknęli po pierwszej serii. Dobra, wesoła rozrywka. Fajne postaci no i statki kosmiczne do transportu bydła:)


Thats alll Folks:) Na razie!